IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Regis Darkness

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Regis Darkness

avatar

Liczba postów : 5
Data przyłączenia : 10/09/2013
Wiek : 23
Skąd : Warszawa

Moja Postać
Rasa: Yukanin
Wiek postaci: 18lat
Ranga:

PisanieTemat: Regis Darkness   Wto Wrz 10, 2013 3:04 pm

Imię: Regis/Lethal
Nazwisko: Darkness
Wiek: 18 lat
Rasa: Yukan
Charakter:
Jest to postać bardzo zagadkowa i tajemnicza albo stara się na taką uchodzić. Oczywiście swoje pochodzenie ukrywa nawet przed członkami jego własnej rasy. Czeka po prostu na okazję by się ukazać. Arogancki, dumny i pyszny. Tak można go pokrótce określić. Uważa, że wszystko należy do niego. Zaborczy i zazdrosny a także wykazuje się cynizmem, ironią i sarkazmem broniąc się tym przed całymi wymiarami i tworząc tym samym maskę. W stosunku do dziewczyn potrafi być strasznie nieśmiały co może być jego największym błędem. Tylko w stosunku do płci przeciwnej zachowuje się inaczej z powodu tego, że został dobrze wychowany jak na księcia przystało. Jest rozdarty pomiędzy zemstą na innych rasach a tym, że to nie ich wina, że wybito jego rasę. Lecz nie zawsze jest taki zły. Nadal ma w sobie cząstkę dobra. Może nawet więcej niż sam sądzi. Strasznie wojowniczy, dumny i honorowy ale często potrafi unieść się pychą. Mściwy, trudno nawiązuje nowe kontakty, samotnik. Jest także niezmiernie uparty i praktycznie nigdy nie wie kiedy się poddać. Jego serce od dawna jest zimne i zamknięte gdy jego rasa została prawie w całości wybita. Lecz jak komuś uda się przełamać jego lodową powłokę, staje się dla tej osoby miły i lojalny. Dba o swoich przyjaciół choć jak na razie takich nie ma. Cechuje go jednakże też żądza władzy z powodu tego, że od zawsze był do tego przygotowywany, ale nie jest rozpuszczonym dzieckiem. Jest nie tylko niezłym szermierzem czy wojownikiem ale i znakomitym taktykiem czy strategiem. Pragnie odnowić swoje państwo a także utworzyć o wiele lepsze Imperium do którego należałaby każda rasa niezależnie od tego kim jest. Nie obchodzi go z jakiej rasy dany ktoś pochodzi i nie czuje urazy do tej armii która wybiła jego lud...a może to tylko pozory? Może sam sobie to wmawia, a prawda jest inna. Trudno go nazwać dobrą osobą ale i nie jest też zły. Oczywiście jego "druga" demoniczna osobowość jest całkiem inna. Kocha niszczyć, zabijać i podbijać wszystko co znajduje się na jego drodze. Pragnie Krwi, wypijać ją z pokonanych, a całe zniszczenie które powoduje jest dla niego zabawą. Śmierć i podbój to jego dewiza. Pragnie całkowitej dominacji nad każdym wymiarem, a tych co mu się nie pokłonią niszczy bez mrugnięcia okiem. Opętany łaknieniem krwi pragnie ją przelewać u napotkanych przeciwników, bądź ją po prostu wypić. Jako Władca Demonów podbijał wiele wymiarów, bądź je całkowicie niszczył, sprowadzając śmierć wszędzie tam gdzie się pojawił. Nie zna czegoś takiego jak litość i jest praktycznie nie do powstrzymania. Regis jakoś swój charakter potrafi powstrzymać, lecz Lethala tylko interesuje zniszczenie. Co ciekawe obie osobowości pragną zdobyć władzę, ale każda na inny sposób i inaczej ją wykorzystać. Chłopak stara się przezwyciężyć zło które zaległo w jego sercu, swoją ciemną stronę, pokonać jego wewnętrznego demona. Czy mu się to uda? Czas pokaże.
Wygląd:
Regis jest osiemnastoletnim młodym chłopakiem. Jest wysoki, i szczupły. A czy przystojny? To już zależy od gustu.. Ma 180 centymetrów wzrostu, a waży 80 kilogramów. Jego włosy mają kruczoczarny kolor, i są wręcz niewiarygodnie długie. Posiada krwistoczerwone oczy. W jego oczach można zobaczyć pewną nutkę szaleństwa, lecz ten ich kolor dodaje mu także tajemniczości. Włosy stoją w różnych kierunkach i nie jest w stanie ich uczesać. Nosi zazwyczaj czarne stroje i gdyby mógł to wszędzie miałby sporo mieczy. Zważywszy na to, że po lewej stronie i prawej nie ważne czy to na plecach czy przy pasie ma po dwa miecze(razem 10), ale nie wiadomo czy gdzieś nie ma ich więcej. Z jego twarzy prawie nigdy nie schodzi lekki, ironiczny uśmiech. Z powodu tego, że sporo trenował jego ciało choć szczupłe jest także dobrze umięśnione choć nie widać tego dopóki nie zdejmie ubrań. Od czasu do czasu może założyć coś jaśniejszego, jeśli wymaga tego sytuacja, lecz lepiej się czuje w swoich codziennych ubraniach. Kiedy dusza Lethala przejmuje kontrolę, to z ciała ulatuje energia podobna do czystej ciemności. W swojej demonicznej formie wręcz otacza go cienista aura a z jego ciało opatula wieczny mrok którego nie może nawet przeniknąć światło. Jest też w stanie z powodu swoich umiejętności z tej ciemności utworzyć sobie skrzydła, bądź coś innego ale utracił tą moc już dawno. Bardzo dawno(uznajmy, że musze mieć rozwinięty seishin albo przynajmniej zniewolenie cienia) Uważny obserwator może zaobserwować to, że jego oczy stały się jeszcze bardziej krwiste, a źrenice zmieniły się na gadzie. Na twarzy wciąż znajduje się ironiczny uśmieszek, bądź ten który wyraża jego pragnienie krwi.
Aura: Czarna
Historia:
Regis nie zawsze był Yukanem. W dawnych czasach był demonem i nosił imię Lethal. Niszczył wszystko na swojej drodze oddając się pragnieniu krwi i zniszczenia. Bawiło go to, kochał podbijać czy oddawać się całkowitemu zniszczeniu i destrukcji. Podbijał, zniewalał, niszczył każdy wymiar na jego drodze. Nic nie było w stanie go powstrzymać, lub drasnąć. Nikt do końca nie wie jak się narodził. Ważne było to, że w jego wymiarze szybko osiągnął dość dużą potęgę, a następnie tworząc własne oddziały wypowiedział wojnę Lordom. Każdy z nich odpowiadał za inny teren i krąg. On sam dzięki swojej charyzmie i mocy uzyskał całkiem sporo demonów które za nim podążały. Działał także inaczej niż reszta i choć był zły to dla swoich wojowników już taki nie był, czym sobie zaskarbił ich lojalność. Zdrajców karał surowo, dzięki czemu nikt nie ważył się go zdradzić. Aczkolwiek jak wiadomo, wszelkie piekielne istoty są chciwe i łase na władzę, toteż paru tych go zdradziła. Ich spotkała kara. Na szczęście dla niego miał zaufane osoby które go o tym powiadomiły a nawet uratowały. Wtedy co był jeszcze zbyt słaby. To się szybko zmieniało. Jego moc rosła i rosła, aż w końcu zdołał zyskać dla siebie trochę terenu. Następnie po uzyskaniu zwolenników zaatakował pobliskich Lordów. Pokonywał jednego po drugim w pojedynkach jeden na jednego. Tym samym każdy pokonany przysięgał mu wierność, lojalność i posłuszeństwo która dziwnym trafem nigdy się nie skończyła. Nawet w największych próbach nie odwrócili się od niego.

Właśnie trwała kolejna walka o władzę. Choć z początku można było uznać, że to obrońcy są górą, sprawny obserwator szybko by zauważył, że szala zwycięstwa przechyla się na stronę wojowników zakutych w czarne jak noc zbroje. Reszta demonów mająca tylko, coś czarnego na sobie będącego oznaką do której ze stron należą, była wykorzystywana jako mięso armatnie, ale robiły tak obie strony wykorzystując tylko bezmyślne demony. Obrońcy za to nie mieli już takich skrupułów i dla przywódcy cała jego armia nawet była skazana na porażkę. To nie była wyrównana walka. Agresorzy byli lepiej odziani i wyszkoleni co nawet na demony było dziwne, a to wszystko za sprawą jednej istoty. Tym bardziej, że było ich o wiele więcej. W końcu pojawił się na polu walki sam Władca Demonów będący ostatnim o takim tytule. Żaden wojownik nawet ten zakuty w zbroje nie był w stanie choćby go drasnąć, a co dopiero zabić. Niedługo po tym to obrońcy byli górą i było tak dopóki nie pojawiła się inna mroczna istota, o długich oczach i krwistych oczach z pionowymi demonicznymi źrenicami. W innym światach mógłby nawet uchodzić za przystojnego, ale i też niezwykle strasznego i przerażającego. To był Lethal. Był on osobą która pokonała prawie wszystkich władców i uczyniła z nich lojalnych sojuszników. Tak też miało być i z dowódcą przeciwnej strony. Momentalnie morale wzrosło przez same jego pojawienie się, albowiem uchodził za niepokonanego, gdyż nie przegrał jeszcze żadnej walki 1 vs 1 a także, gdy to on dowodził każda bitwa była zwycięska. Czy tak też miało i być teraz. Od razu bezmyślne demony rzuciły się na dowódce, te mądrzejsze i wyczuwające moc były zatrzymane przez strach. Jednym ruchem i uderzeniem swojego ostrza, użytego od niechcenia zdołał nakruszyć mury i zabić masę demonów. Jednakże prawda była taka, że wcale nie był najpotężniejszy. Istniały osoby dużo silniejsze od niego, lecz mimo to nie poddawał się przez całą swoją drogę i dlatego zaszedł tak daleko. W końcu obaj dowódcy się spotkali a ich oczy próbowały przewiercić drugiego na wylot. Walka ucichła a żołnierze utworzyli krąg. Jasne było to, że zwycięstwo jednego z nich będzie miało ogromne skutki. Morale drugich upadnie przez co będą łatwi do wykończenia. Tak szybko jednak do walki nie doszło, a wrogi dowódca przemówił.
-Wreszcie się spotykamy. Wiele o tobie słyszałem i najwidoczniej plotki wcale nie są przesadzone.
Gdyby wzrok mógł zabić to już właśnie byłby koniec Lethala. Ten jednakże tylko się uśmiechnął. Każdy Władca demonów pragnął się z nim zmierzyć i pokazać innym, że to On jest najpotężniejszy a nie jakiś przybysz. Jednakże zawsze to krwistooki zwyciężał, choć przeciwnicy mieli równe siły.
-Zgaduję, że nie dasz się przekonać, aby dołączyć do mnie? Jak reszta. Oszczędziłoby to nam sporo czasu.
Choć mówił co innego to myślał też co innego. Każda walka sprawiała mu wielką przyjemność i żadnej nie odpuści, choć słowa i przekonania innych by do niego dołączyli była już legendą.
-Dobrze myślisz.
Od razu odpowiedział mu władca. Chłopak tylko westchnął, lecz na jego twarz wpełzł mały uśmieszek. Walka właśnie się rozpoczęła. Z wielką szybkością popędzili na siebie a ostrza błysły zderzając się ze sobą i wydając dźwięk taki jaki jest przy zderzanych mieczach. Takie liche potyczki trwały przez wiele sekund i nikt nie zdobywał przewagi, lecz każdy ich ruch dla innych zapierał dech w piersiach...jeśli je te stwory miały. Nadszedł kolejny cios. Lethal wyprowadził atak mieczem by przeciwnik zrobił to samo, a gdy utworzyła się wyrwa w jego obronie uderzył go z całej siły pięścią w brzuch. No i ten cios zaparł dech w piersiach...ale jego przeciwnikowi, które nie zdążył nabrać oddechu i znów oberwał tym razem z kopniaka. Oczywiście sam poszkodowany, nie zamierzał się poddawać i podciął swojego rywala. Ten podczas upadku zrobił dokładnie to samo i obaj wylądowali na ziemi. Takie walki i inne wymiany ciosów trwały jeszcze długo. Lecz zmęczenie dawało się powoli im we znaki. Na nieszczęście obrońców, wrogi przywódca był bardziej doświadczony w walce i zdołał wyprowadzić taki cios, że wyczerpanie nie pozwoliło jego rywalowi stworzyć dostatecznej obrony i dość mocno oberwał padając na kolana. To był już koniec walki. Po tym wszystkim i jego zdołał przekonać do swojej sprawy, nie mało mu obiecując. W końcu ostatni Demoniczny Władca był jego Generałem.

W końcu zdołał pokonać ostatniego Władce toteż całe piekło znalazło się pod jego kontrolą. Z wymiaru demonów wyruszył na podbój innych wymiarów przybierając tytuł Lorda Imperatora. Każdy wymiar który znalazł się na jego drodze niszczył albo zniewalał, ale dla tych co za nim podążali okazywał się dziwnie łaskawy. Nie wiadomo ile światów tak padło, ale jego Imperium było bardzo rozległe. Imperium Nicości. Taką nosiło nazwę.  Lethal po ostatnim zwycięstwie siedział na swoim Tronie, a przed nim klęczeli jego poprzedni rywale, którzy teraz przysięgali wierność nowemu Lordowi Imperatorowi. Tym samym był to początek nowego Imperium. Ile te państwo przetrwa? Nie wiadomo. Wiadome jest to, że na pojedynczych podbojach nie poprzestanie. Wiele się od niego wymagało i pokładano w nim spore nadzieję. W końcu ktoś kto zdołał pokonać wszystkich władców musi na prawdę mieć ogromną moc i wielkie czekające na niego przeznaczenie.

Było wiele silnych osób które mierzyły się z nim na równi, ale w ostateczności to on się stawał zwycięzcą pochłaniając moc swojego wroga. W końcu jednakże został zdradzony przez swoich Lordów. Ci jednakże nawet gdy wprowadzili go w pułapkę nie mogli go pokonać. Lord był otoczony przez dawnych swoich zwolenników. Na domiar złego nie byli to poprzedni władcy, lecz jego pierwsi współpracownicy. Najwidoczniej zapragnęli całej władzy dla siebie i nie zamierzali się nią z nikim dzielić. Krwistooki rozmyślał co by tu zrobić, lecz nie bał się ich. Myślał tylko nad tym jakie ogromne kary im wymierzy.
-Wiecie chyba, że za zdradę przewiduje największą karę, prawda?
Uśmiechnął się złowieszczo, a jego przeciwników zaczął powoli przeżerać strach. Niestety dla nich, nie mogli teraz się wycofać. Stało się i muszą walczyć do końca. Ich plan nie może zawieść! Przynajmniej według nich. Razem przystąpili do zmasowanego ataku mając nadzieje, że to zadziała...nie. Oni mieli pewność, że ich dawny władca nie zdoła się przed tym obronić, a ich wygrana jest kwestią czasu. Wojownik tylko się uśmiechnął. Jakież to czekało ich zdziwienie, gdy obronił się przed każdym wymierzonym w niego ciosem. Po chwili przeszedł do kontrataku. Pierwsze cięcie, drugie, trzecie i masa kolejnych. Po chwili wszyscy leżeli na posadzce ciężko oddychając. Nie wiedzieli, że ich przeciwnik jest aż tak potężny. Przecenili swoje siły i zbytnio się pośpieszyli. Jednakże to nie był koniec. Każdy z nich wypowiadał dziwne słowa, a gdy ostatnie zostały wypowiedziane to ich ciało uniosło się do góry. Nagle nastąpił wybuch a w samym środku miejsca w którym walczyli pojawiła się czarna dziura wsysająca wszystko wokół. Wkrótce potem martwe ciała zdrajców zostały pochłonięte, rozerwane i unicestwione w mgnieniu oka. Tego na pewno się nie spodziewali, że taki los ich czeka. Użyli nieznanego im ostatecznego zaklęcia by zlikwidować swojego przeciwnika, ale ceną za to, że nie byli gotowi, było ich własne życie. Lethal choć długo się zapierał to w końcu zniknął w jej odmętach, lecz nie zginął tak jak reszta która tam trafiała. Chociaż zostali zmuszeni do użycia ostatniej techniki i otworzyli czarną dziurę będąca portalem do świata pustki, nicości to stracili przy tym swoje życie. Jednakże choć Lethal wpadł do tego świata to nie zginął co było bardzo dziwne. Utracił całą swoją moc ale zyskał dzięki temu nowe umiejętności. Czemu żył w tamtym świecie a nie ginął jak reszta? To była...tajemnica. Choć Wymiar Nicości był najbardziej tajemniczym wymiarem a także wręcz niezniszczalnym to był to też stosunkowo nudny świat. Całkowicie mroczny, czarne zamki, cienie jako istoty. Tym bardziej nie był w stanie wrócić z tego świata. W końcu jednakże poznał specjalny portal dzięki któremu był w stanie wrócić do innego świata. Jednakże gdy go użył odrodził się jako ktoś zupełnie inny. Jego reinkarnacja nie była taka jaką chciał by była. Dwie osoby? Jedna? Jak było na prawdę. Czy Regis i Lethal to oddzielne istoty? A może to fałszywa osobowość demona który się do niej nie przyznawał. Na razie to kolejna tajemnica.

Oczywiście Lethal nie miał zbytniego wpływu na to kim się odrodzi, ale można by rzec, że tym razem los był dla niego łaskawszy. Odrodził się jako nie byle kto. Był jedynym dzieckiem ostatniego władcy Yukanów. Potomkiem czystej krwi królewskiego rodu. Był księciem. Zważywszy, na to, że jest ostatnim potomkiem a jego Ojcowi ani nie udało się zrobić nowego ani bękarta to tak czy inaczej był następcą. Jego tata był wspaniałym człowiekiem, uwielbianym przez lud. Dobry i sprawiedliwy władca, ale jak trzeba potrafił też być bezwzględny wobec zła. Oczywiście tym złem było wszystko inne niż jego własna rasa. Był umiłowany też dlatego, że często wybuchały dzięki niemu nowe wojny a oni sami wciąż zdobywali nowe tereny. Matka natomiast zawsze była ciepła i miła a swojego synka mocno kochała i dbała o niego często spędzając z nim więcej czasu niż jego ojciec, choć ten równie mocno go kochał. Miał dobrą rodzinę, nie jak w poprzednim życiu. Był rozpieszczany. Nawet może zbyt bardzo. Ale jednak to go nie zmieniło. Zawsze był inny z tych wszystkich szlachciców. Wszystko chciał robić sam. Był oczywiście trenowany także jak reszta członków jego rasy w sztuce walki przez znakomitego Instruktora który był podobno najpotężniejszym z Yukanów a także głównodowodzącym armii. Sam Regis bardzo go polubił, ale swojego ojca oczywiście nadal kochał, choć ten z biegiem czasu miał dla niego coraz mniej czasu. Mimo to nie narzekał. Jednakże nie pozwalał także na opiekowanie się. Już od dziecka wszystko chciał robić sam, po swojemu, ale nie zaniedbywał nauki etyki czy całej reszty. Często czytał książki. Jako następca był przygotowywany do objęcia władzy i trenowany nie tylko w walce, ale i w taktyce czy strategii. Jednakże była w nim jedna dziwna rzecz. Wykazywał dziwną znajomość władzy nad nicością. Czy to będzie nazwane cieniem, mrokiem czy ciemnością nie ma to znaczenia. Możliwe, że jest to wpływ dawnej prawdziwej jego natury. Samą moc ukrywał przed wszystkimi. Nawet własnym ojcem. Tym bardziej, że ta moc była straszna. To nie było coś, czym można się chwalić. W końcu moc mroku to nie jest coś czym pochwali się małe dziecko, choć sama potęga go urzekła. Przejawiał także spory potencjał w dziedzinie siły jak każdy z Yukanów. Dzięki temu, że był trenowany w szermierce, taktyce i strategii to wyrósł na wspaniałego i dzielnego wojownika, ale i nie tylko. Mógł zostać wspaniałym władcą. Lata nauki nie poszły na marne, ale przez to, nie miał zbytnio czasu dla siebie. Nie czekał na przejęcie władzy bo uważał, że jego ojciec znakomicie się do tego nadaje. Tym bardziej, że wreszcie miał czas dla siebie, ale mimo to spędzał go na treningach w walce przeróżnymi broniami. Lecz oczywiście w ukryciu trenował potajemnie swoją mroczną moc. Wszyscy myśleli, że ma jakieś hobby albo po prostu czyta książki. Yukanie to była bardzo barbarzyńska i wojownicza rasa to fakt, ale wiedzieli, że potrzebują wiedzy by przetrwać. Ta rasa nie potrzebuje być opisywaną. Każdy wie o tym jak wojownicza była to rasa nie mogąca przeżyć bez walki, ale królewski ród był trochę inny. Tylko trochę. To oni musieli przewodzić tej całej zgrai. Jednakże gdy jego ojciec wypowiedział wojnę innym wymiarom i wyruszył na podbój stało się coś nieoczekiwanego. Powstała przeciw nim wielka, połączona armia wszelkich ras. Choć znakomicie sobie radzili to w końcu zaczęli przegrywać a ich królestwo było wybijane. Sam Regis nie uczestniczył w wojnie choć bardzo chciał. Nie zamierzał pozwolić na to by jego lud został wybity. Na jego nieszczęście niedaleko niego została użyta jakaś potężna magia a go samego wchłonął portal. Pojawił się w wymiarze ładu, a wkrótce po tym został zapieczętowany przez tą samą dziwną moc i pogrążył się w śnie. Jego ciało przez ten czas w ogóle się nie starzało, a chłopak też nie odczuwał upływającego czasu. Jednak po tysiącach lat, gdy jego naród przestał istnieć on się wybudził. Nie miał pojęcia ile czasu minęło, ale wiedział jedno. Z jego całej rasy pozostały niedobitki. Zawiódł jako książę. Ale nie zamierzał się poddać. Odbuduje nie tylko swoje państwo i przywróci mu dawną świetność, ale także zrobi to co nie udało się jego ojcu. Podbije wszystkie wymiary które staną na jego drodze. Czy będzie dobrym Imperatorem. Czy też wojowniczym, złym i pełnym nienawiści. Czas pokaże.
Zdolności: Furia: Podstawowy
Zniewolenie Cienia: Podstawowy
Ekwipunek: Ubranie i dziesięć mieczy.


Ostatnio zmieniony przez Regis Darkness dnia Pon Gru 23, 2013 5:20 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tano
Administrator
avatar

Liczba postów : 151
Data przyłączenia : 12/01/2013

Moja Postać
Rasa: Yukanin
Wiek postaci: 17lat
Ranga:

PisanieTemat: Re: Regis Darkness   Wto Wrz 10, 2013 4:13 pm

"Pragnie Krwi, wypijać ją z pokonanych" - pierwsza reakcja, WAMPIR
A tak na poważnie, kp długa i ciekawa. Jednak, przed literką "a" nie stawiasz przecinków. Pamiętaj by stawiać przecinek! Nie wstawiamy go tylko wtedy gdy występuje powtórzenie. Tak to błędów nie znalazłem, akcept
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Regis Darkness
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Darkness Rose

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Regulamin :: Księga Postaci-
Skocz do: